poniedziałek, 2 lipca 2012

Tarta malinowa z budyniem

Zrobiłam ciasto jak w tarcie gruszkowo gorgonzolowej. Dodałam 2 kopiaste łyżki fruktozy i sezamu. Po upieczeniu wlałam w budynie wanilowe (bez cukru - słodziłam fruktozą). Na to maliny. Po konsystencji budyniu wiedziałam, że coś będzie nie tak???




Wizualnie ładnie, ale w smaku bez szału.

Operacja zakończona fiaskiem, spadła na podłogę w drodze do lodówki. Stała na wyjmowanym denku z foremki tartowej Ikei i się zsuneła. Na szczęście wcześniej zjadłam kawałek. Nie żałuję tego tworu, bo przekonał mnie, że malin nadal nie lubię.

1 komentarz:

  1. oj te tarty jakieś "spadające" ostatnio :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń